Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
162 posty 2338 komentarzy

Tylko prawda jest ciekawa

35stan - mgr inż.inżynier urządzeń sanitarnych, projektant. Obserwuję, analizuję i wyciągam wnioski. Jeśli piszę, to o konkretach i faktach,lanie wody czy bicie piany mnie nie interesuje, choć zjawiska te nie są mi obce.

Czas smoleński wg relacji senatora Koguta

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

(...(Ja i Tadzio Skorupa zauważyliśmy, jak minister Sasin biegiem skoczył do samochodu i także pojechał w kierunku Smoleńska. Weszliśmy na ten cmentarz ludobójstwa. (…)

 
Senator Stanisław Kogut:
(…)Wtenczas jeszcze nikt nie wiedział o ogromnej tragedii, o tej katastrofie. Kiedy wchodziliśmy na cmentarz, był taki moment, że około dziesięciu czy dwunastu samochodów OMON włączyło koguty i wyjechało w kierunku Smoleńska. Ja i Tadzio Skorupa zauważyliśmy, jak minister Sasin biegiem skoczył do samochodu i także pojechał w kierunku Smoleńska. Weszliśmy na ten cmentarz ludobójstwa. (…)
 
Relacja Jacka Sasina przed ZP:
 
 
(…)No i tak się stało. Tak się stało, po śniadaniu ja udałem się z jeszcze jednym pracownikiem, ja samochodem, ale jeszcze dwóch pracowników oddzielnie również pojechało, czyli było nas łącznie, byłem ja i jeszcze trzech pracowników Kancelarii Prezydenta, my udaliśmy się na Cmentarz w Katyniu. Na cmentarzu, myślę, że na cmentarz przybyłem około godziny, tak myślę, 7.30, bo mniej więcej do czasu, kiedy dowiedziałem się, że jest katastrofa minęło więcej niż godzina,to była, tam sporo czasu spędziłem na cmentarzu, zresztą miałem okazję spotkać też państwa parlamentarzystów,rozmawiać, ale również sprawdzić te wszystkie sprawy, które chciałem sprawdzić, czyli właśnie te kwestie nagłośnienia, czy też wydać dyspozycje odnośnie rozsadzenia poszczególnych członków delegacji. (…)
(…)W pewnym momencie podszedł do mnie jeden z moich pracowników, pan Adam Kwiatkowski, z tego co pamiętam, pracownik Kancelarii, podszedł do mnie i poinformował mnie, że dostał taką właśnie informację przed chwilą, że może zajść okoliczność następująca, iż samolot nie wyląduje na lotnisku w Smoleńsku z powodu trudnych warunków atmosferycznych(…)
 
 
(…)Zapytałem pana Kwiatkowskiego, skąd posiadł tego typu informację? On wskazał na pana Tadeusza Stachelskiego, jak mówię pracownika polskiego protokołu dyplomatycznego,
który też przebywał na cmentarzu. Ja zaniepokojony tą informacją, chociaż nie zaniepokojony bardzo, nie zaniepokojony jakoś szczególnie bardzo, ponieważ głównie zastanawiałem się,
jak zagospodarować te kilka godzin pewnie, które, w trakcie których prezydent będzie mógł dotrzeć na cmentarz. Ale stwierdziłem,właściwie idąc i szukając pana Stachelskiego
stwierdziłem, że właściwie to nie jest większy problem, bo przecież ci wszyscy, którzy tu przyjechali, no nie przyjechali przypadkowo, no przyjechali tutaj chociażby na groby swoich bliskich, więc być może nawet będą zadowoleni, że tego czasu na pobyt na cmentarzu będzie więcej niż tylko na sam czas uroczystej mszy i tej uroczystości, która ma się odbyć. No i taki w lekkim niepokoju ale jakby bez jakiegoś dramatycznego nastroju spostrzegłem pana
Stachelskiego, podszedłem do niego. I w momencie, kiedy do niego podchodziłem zadzwonił jego telefon, zadzwoniła jego komórka, on odebrał komórkę. Ja po prostu podszedłem,stanąłem obok niego, postanowiłem poczekać aż skończy tą rozmowę.
Ta rozmowa miała dosyć dziwny przebieg, tak jak ja ją słyszałem, bo on się bardzo wyraźnie już zdenerwował i prosił, mówił do telefonu cytuję z pamięci: -To niemożliwe, powtórz jeszcze raz. Ale co się naprawdę stało? No jakieś takie stwierdzenia, które mnie
zaniepokoiły. Ale to może śmiesznie zabrzmi,nie przypuszczałem że
by mogłoby się coś bardziej groźnego i coś gorszego niż to lądowanie w innym miejscu. W związku z czym tak sobie psychicznie zbudowałem taką konstrukcję, że on tak strasznie panikuje z tego powodu, że ten samolot wyląduje gdzie indziej, i w związku z czym będziemy mieli tutaj opóźnienie w
rozpoczęciu uroczystości.Kiedy skończył tą rozmowę, on skończył tą rozmowę, rozłączył tą,i zaczął się tak na mnie badawczo patrzeć. Ja w tym momencie zacząłem właściwie go nawet dosyć tak żartobliwie przekonywać, mówię: -Panie Tadeuszu,niech się pan nie martwi –mówię -jakoś sobie tutaj te parę godzin poradzimy. A on mówi: -Nie, nie, to nie to. Ja mówię: - A co się stało? I on wtedy mówi mi, że: - Wie pan, dostałem jakąś informację, jakąś dziwną informację, że zdarzył się jakiś wypadek. Ja mówię: -Jaki wypadek? A on mówi na to, że: -Wypadek w samolocie.(…)
 
(…)Taktak, dokładnie, ponieważ katastrofa nastąpiła około, o godzinie jak wiemy 8.41. Ja spodziewam się, żena lotnisku w Smoleńsku mogłem być gdzieś godzinę po katastrofie czy mniej więcej tak, tak to oceniam. Bo jeszcze 5 po 9. byłem jeszcze na, na cmentarzu. Też może, ale to jest taka godzina, którą zapamiętałem, znaczy nie tyle ja zapamiętałem, co właśnie o tej godzinie,o 8.04 dzwoniłem do małżonki, o 9.04, a ona jakby miała czas w telefonie, więc sprawdziła później godzinę połączenia. Więc jeszcze,no to 10 po, mniej więcej wyjechałem,powiedzmy o wpół do byłem, o wpół do 10. byłem na lotnisku, bo tam spędziłem jednak myślę około, około godziny na miejscu katastrofy, więc to byłaby godzina wpół do 11., o 11. byłem z powrotem na, na cmentarzu.(…)
Relacja A.Dudy przed ZP:
(…)I nie wiem,gdzieś koło godziny może 9.30, może 10, tego już nie pamiętam dokładnie, rozmawiałem z panem ministrem Jackiem Sasinem, który był na miejscu w Smoleńsku. I w chwili kiedy ja z nim rozmawiałem, to on znajdował się już na miejscu katastrofy, to znaczy stał przy szczątkach samolotu.(…)
Relacja posła Edwarda Siarki:
(…)O godz. 6:00 czasu miejscowego jesteśmy w Smoleńsku. Już świta. Chłodny poranek, lekko pod chmurką. Na peronie dworca dużo funkcjonariuszy. Wita nas szefowa miejscowej Polonii, którą ma dziś odznaczyć Prezydent Lech Kaczyński w Katyniu. Przejmują nas funkcjonariusze Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Wsiadamy do autobusu, gdzie możemy wymienić dolary na ruble. W ciągu 30 minut,pod eskortą policji docieramy do małego lokalu, w którym przygotowano dla nas śniadanie. Stwierdziłem, że mają bardzo dobry miód. Tu przebywamy około dwóch godzin. Część kolegów chce w tym czasie iść na stację Gniezdowo, gdzie przywożono transporty Polaków w 1940 roku. Nie ma jednak zgody służb i koledzy, którzy poszli pieszo zostają zawróceni. Ostatecznie Milicja zmienia zdanie i cała grupa zostaje zawieziona na stację, która robi przygnębiające wrażenie swoim otoczeniem.
Około godz. 10:00 czasu miejscowego jesteśmy na miejscu nazwanym Kozie Górki – Katyń. Stoi tam długa kolejka Polaków, która przed wejściem na cmentarz jest szczegółowo kontrolowana. Wokół las sosnowy.(…)
 
 
Komentarz:
 
Wg relacji J.Sasina przez ZP, odjechał on z Katynia na Siewiernyj około 9:10(czas z telefonu jego żony) a około 8:10 wg przeliczonego czasu miejscowego w Smoleńsku  na czas polski, poprzez odjęcie  2 godzin różnicy od czasu miejscowego w Smoleńsku .
Parlamentarzyści, w tym senator Kogut, przybyli do Smoleńska pociągiem specjalnym o godzinie 6-tej czasu miejscowego. Po opuszczeniu pociągu przeszli do czekających na nich autobusów przez dworcem „Prigorodnyj wokzał” i pod asystą rosyjskiej milicji udali się na zamówione i przygotowane śniadanie w „Dobrawie” i około godziny 7-mej c.m. tam dotarli.



Po trwającym około 2 godziny śniadaniu, parlamentarzyści zaproponowali, by autobusami podwieziono ich do stacji kolejowej Gniezdowo, do której w 1940 roku przywożono transporty polskich jeńców, których potem przewożono do lasu katyńskiego i mordowano. Gniezdowo było oddalone od „Dubrawy” o około 5 km w kierunku Katynia.
„Opiekunowie wycieczki”  ze strony rosyjskiej nie zgodzili się na to i dlatego część parlamentarzystów postanowiła udać się tam pieszo, w tym Pan A.Macierewicz.
Gdy już byli na wysokości Gniezdowa, podjechał autobus z rosyjskimi opiekunami” „ i zabrał ich z powrotem do „Dubrawy”.
Zaczęły się rozmowy parlamentarzystów z „opiekunami” i kiedy oni skonsultowali tę sprawę z wyższymi instancjami, zgodzili się na zawiezienie ich do oddalonego o 5 km Gniezdowa.
 
 Na poniższym zdjęciu widać, że o godzinie 10:04 c.m. widocznej na dworcowym zegarze, parlamentarzyści jeszcze tam są:

Odległość z „Gniezdowa” do Memoriału w Katyniu jest 5.2 km a czas jazdy to około 5 minut, więc relacja senatora S.Koguta , że gdy parlamentarzyści wchodzili na cmentarz, mogli widzieć odjeżdżającego z Katynia na Siewiernyj J.Sasina(mogło to być kilkanaście minut po 10-tej c.m.


Skoro J.Sasin mówił, że wyjechał z Katynia po godzinie 8-mej(w przeliczeniu czasu miejscowego  na czas polski) to czas miejscowy musiał być „po godzinie 10-tej” a czas wskazywany przez dworcowy zegar w Gniezdowie to potwierdza, więc stąd logiczny wniosek, że był to czas miejscowy  zimowy moskiewskiej strefy czasowej czyli UTC+3.
Skoro żona Sasina miała u siebie podczas rozmowy z J.Sasinem czas polski jako 9:04 to znaczy, że miała czas polski letni UTC+2.
 
Kolejny fragment relacji senatora S.Koguta:
(…)Kiedy podszedłem do głównego ołtarza – jest to potężna bryła, bryła
stalowa, jest tam wycięty krzyż i są tam umieszczone wszystkie nazwiska – podszedł do mnie pan Jan Pospieszalski i mówi: Panie Senatorze, jest katastrofa. Odruchowo, instynktownie wyjąłem komórkę i widzę, że dzwoni do mnie córka i mówi:
tatusiu, rozbił się samolot. Ale ona nie powiedziała, który samolot. Za chwilę – już trzymałem komórkę– dzwoni syn i mówi, że zginęło osiemdziesiąt siedem osób.(…)
 
O 87 osobach, które zginęły w katastrofie podała agencja Reuters o 3:45 am, a polskie media(TVN i TVP podały parę minut wcześniej, powołując się na agencję Reuters!!!!!!
 
Te dane potwierdzają, ze media w Polsce nadawały w czasie zimowym UTC+1 czyli w czasie opóźnionym o jedną godzinę a Polakom i ludziom na świecie przekazano, że to był czas letni czyli UTC+2.
 
Poświadczyła to mimochodem Anna Komorowska, żona Marszałka Sejmu, późniejszego (po 10.04.2010 roku)prezydenta RP.:
"Ze względu na wyjątkowość sytuacji musiał od razu przygotować czekające go decyzje. Informacje podawane w mediach przez długi czas były opóźnione w stosunku do tego, co wiedzieliśmy" - przyznaje.
//wiadomosci.dziennik.pl/smolensk-rocznica-katastrofy/aktualnosci/artykuly/330208,anna-komorowska-do-slow-kaczynskiego-podchodze-z-dystansem.html
 
Spotkanie J.Sasina z ambasadorem J.Bahrem na miejscu zdarzenia zaprzecza relacjom mediów i danym przekazanym przez MSZ o rozmowie R.Sikorskiego z J.Bahrem, stojącym „150 m od wraku samolotu” :
 
9.09 - Minister Radosław Sikorski dzwoni do CO, rozmowa kończy się zapowiedzią połączenia z amb. Bahrem, co nastąpiło o 9.10
 
 
Jak wynika z tego co  mówił J.Sasin przed ZP,  wyjechał on  z Katynia na Siewiernyj około 9:10 i znalazł się tam około 9:35-9:40 a potem z J.Bahrem udał się na miejsce, o którym J.Bahr w rozmowie z R.Sikorskim o 9:10 mówił, ze stoi „150 m od wraku samolotu”.
Skoro stał tam z J.Sasinem to nie była to 9:10 a około 10:10 czasu polskiego letniego:
 
Na zdjęciu poniżej, widać J.Sasina i Kwiatkowskiego  o godzinie 9:07 UTC+2(8:07 c.m.) przed wejściem do Memoriału czyli ten moment , o którym mówił senator S.Kogut:
(…)Ja i Tadzio Skorupa zauważyliśmy, jak minister Sasin biegiem skoczył do samochodu i także pojechał w kierunku Smoleńska. Weszliśmy na ten cmentarz ludobójstwa.(…)


Na zdjęciach poniżej J.Sasin i J.Bahr na miejscu zdarzenia:




 
 
J.Bahr w wywiadzie dla Teresy Torańskiej mówił, że na miejscu zdarzenia był około 30 minut.
(…)Nie wiem, jak długo jeszcze staliśmy na tym polu. Może w sumie pół godziny.(…)
 
Potem pojechał do Katynia:
(…)„Dojechaliśmy do Katynia. Wysiadłem z samochodu i pierwszą osobą, która do mnie podeszła, był Antoni Macierewicz. Poprosił o numer telefonu. Nie pamiętam, czyj. Chyba kogoś z ambasady, bo był w mojej komórce, a w komórce miałem głównie ludzi z ambasady. Dałem. Podszedł minister Sasin z Kancelarii Prezydenta. Wcześniej go nie znałem. Starałem się okazać mu serdeczność. Nagle stracić szefa, z którym się było blisko, wydawało mi się strasznym ciężarem.”(…)
 
 
Media w swych kalendariach wydarzeń podawały, że J.Bahr opuścił Siewiernyj i wyjechał do Katynia o godzinie 9:27(gdyby był to czas letni, to nie spotkałby się tam z J.Sasinem, który przybył na Siewiernyj około 9:35-9:40 UTC+2.
(…)
8.45 Jerzy Bahr, ambasador w Moskwie, czeka na polską delegację na lotnisku. Gdy mija zaplanowana godzina przylotu. zaczyna się denerwować: każda minuta się liczy, bo jest zapisana w protokole. Straszna mgła wzmaga jego niepokój. Widzi dziwne poruszenie wśród Rosjan na lotnisku i wóz straży pożarnej. - Coś się stało - krzyczy Bahr do kierowcy. Wsiadają w samochód i gnają za strażakami. Kawałek za lotniskiem, w rowie, na łące widzą cztery sterty złomu. Z potężnej maszyny zostały 1,5-metrowe kawałki. - Odebrały mi nadzieję, że mogę komuś pomóc - powie później Bahr.(…)
(…)
(…)9.27 Ambasador Bahr z lotniska w Smoleńsku jedzie na cmentarz w Katyniu. Wie, że jest tam kilkudziesięciu dziennikarzy, ok. 250 osób z Polonii, 300 weteranów, członków Rodzin Katyńskich, posłów, którzy przyjechali do Smoleńska pociągiem z Warszawy. I wie, że się niecierpliwią, bo delegacja prezydencka jest spóźniona. Longina Putka z konsulatu w Moskwie powiedziała niektórym członkom polonii, że doszło do katastrofy.(…)
 
Na zdjęciu powyżej przedstawionym , J.Sasin i J.Bahr stoją na miejscu zdarzenia(„około 150 m od…”) i rozmawiają przez telefony czyli  to była godzina około 10:10 UTC+2 a nie 9:10 jak przedstawił to MSZ.
Oto kadr z tej transmisji z podanym bieżącym wtedy lokalnym „czasem medialnym TVP” :

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

  

KOMENTARZE

  • @35stan
    Dokładnie wszędzie ze Smoleńskiem cuda .Pzdr. https://www.salon24.pl/u/clouds/244230,tusk-7-04-przylecial-wczesniej-i-sie-spoznil
  • @Repsol 20:53:54
    Pisałem na ten temat w 2015 roku, właśnie zainspirowany tekstem @Intheclouds:

    https://www.salon24.pl/u/stan35/634086,7-04-2010-spotkanie-premierow-polski-i-fr-w-katyniu-problemy-z-czasem-lokalnym

    Moja konkluzja zaistniałej sytuacji była w tym tekście taka:

    (...)Odpowiedzi należy szukać w zastosowanym w tym dniu, przez służby lotnicze Polski i Rosji czasie startu i lądowań wyrażonym czasem uniwersalnym UTC, którego używa się w nawigacji lotniczej.

    Służby rosyjskie korzystać musiały z czasu lokalnego w Rosji w tym dniu, jako czas zimowy UTC+3, więc potraktowały czas startu, zapisany w programie z polskiego MSZ jako godzinę 9: 50 UTC+1 co przeliczając na czas uniwersalny UTC dało im czas startu jako 8:50 UTC.

    Służby polskie, potraktowały czas startu zapisany w programie jako letni , czyli przeliczając czas startu 9:50 UTC+2 na czas uniwersalny UTC było 7:50 UTC., czyli samolot Tuska wystartował o godzinę wczesniej niż samolot Putina, a miały w założeniu wystartować w tym samym czasie.(...)
  • @35stan 22:33:25
    Zobacz jak ten temat jest zamiatany pod dywan . Chłopaki z PIS-u pięknie milczą . Pozdrawiam. https://data.whicdn.com/images/7959836/large.jpg
  • @Repsol 22:49:17
    Chłopaki z PIS-u mieli do wyboru, albo powrót do władzy(CIA uruchomi aferę podsłuchową w 2014 roku albo nie) albo próby odkrywania prawdy o roli "sojusznikow w tej zbrodni(zbrodni wynikłej z powodu podjęcia polityki resetu USA-Rosja).
    W styczniu 2017 roku J. Kaczyński udzielił wywiadu w PR Katowice.
    W wywiadzie dla Radia Katowice prezes PiS Jarosław Kaczyński przyznał, że władze USA „niesamowicie” ingerowały w wewnętrzne sprawy naszego kraju, a on sam był naciskany(był ofiarą nacisków) przez Waszyngton „w sprawach, które nie powinny rządu amerykańskiego w najmniejszym stopniu interesować”. Szef PiS liczy na to, że za kadencji Donalda Trumpa te naciski ustaną.
  • @35stan 23:15:28
    "Chłopaki z PIS-u mieli do wyboru, albo powrót do władzy(CIA uruchomi aferę podsłuchową w 2014 roku albo nie) albo próby odkrywania prawdy o roli "sojusznikow w tej zbrodni(zbrodni wynikłej z powodu podjęcia polityki resetu USA-Rosja)."

    Czy to kiedyś wypłynie do oficjalnego ścieku?
    Czy może JK czeka, jak Ruscy zrobią użytek z tego info i przedstawią dowody? A może przekażą sprawę bezcennemu Izraelowi i to oni ujawnią... W zamian za jakąś obietnicę. Wtedy czosnkowi mogą zapomnieć o USA...
    Może być ciekawie.

    5*

    PS.
    Nie wiem jak Ty się możesz połapać z tymi wszystkimi UTC... ;-)
  • @Jasiek 01:13:00
    "Nie wiem jak Ty się możesz połapać z tymi wszystkimi UTC... ;-)"

    Dotknąłeś właśnie sedna tego tematu.
    Sprawa stref czasowych na świecie, w połączeniu ze zmianami czasu z zimowego(czas strefy) na letni, jest dla 99% populacji sprawą z pogranicza magii czyli jak w potocznym powiedzeniu "sprawą, która nie mieści się w pale".
    Ta ułomność nie dotyczy tylko tzw. zwykłych ludzi ale może dotyczy zwłaszcza "elit" intelektualnych i naukowych a w tym przypadku np. profesorów fizyków takich np. jak fizyk jądrowy profesor Rafał Broda, czy profesor astrofizyk i pilot pierdolotów, niejaki Paweł Artymowicz.
    Pozdrawiam.
  • @35stan 09:38:37
    " takich np. jak fizyk jądrowy profesor Rafał Broda, czy profesor astrofizyk i pilot pierdolotów, niejaki Paweł Artymowicz. " No tak same " asy " Te gamonie do pięt nie dorastają Prof.M.Dakowskiemu .Pozdrawiam.
  • @All
    przypomnę tylko Panom postać Chrisa Cieszewskiego - który wskazał komisji i ogółowi zainteresowanych prosty fakt: że płaty śniegu ze zdjęć zrobionych kilka tygodni przed "katastrofą" dokładnie pokrywają się z rozkładem szczątków "po katastrofie" - czyli należy domniemywać, że złom leżał tam pod siatkami maskującymi i czekał na swój czas.

    Zaraz po upublicznieniu tej informacji Chris Cieszewski wyleciał z komisji Macierewicza

    I od tego trzeba zacząć: że TO NIE TEN SAMOLOT

    i dlatego, że to nie ten samolot, sowiety nigdy go nie oddadzą - bo by się wydało - a nie może się wydać - bo wtedy sowiety już się nie wyłgają co najmniej ze współudziału
  • @Andrzej Tokarski 18:36:11
    Dlatego Chrisa Cieszewskiego już w komisjach nie ma . Salut Amigo .
  • @Andrzej Tokarski 18:36:11
    Polecam google i dwa artykuły:"zamachwarszawski" i "zamach.eu"!!!
  • @Andrzej Tokarski 18:36:11
    Sprawa szczątków na polance Siewiernego nie jest tak jednoznaczna jak to mogłoby wynikać z referatu Cieszewskiego.
    Niezauważone przez przygodnych świadkow rozłożenie złomu w lasku położonym blisko ruchchliwej ulicy Kutuzowa (wylot ze Smoleńska na Moskwę), i to z użyciem ciężkiego sprzętu(cięzar kilku elementów tego wymagał) jest nieprawdopodobne.
    Są za to relacje świadków, którzy widzieli samolot podchodzący do lotniska i wszystkie relacje wskazują na lot w pozycji kołami podwozia w dół z przechyłem na lewe skrzydło.
    Kierowca autobusu nr 148 relacji Pieczersk - Smoleńsk N.Szewczenko mówi o upadku samolotu kolami w dół i oderwaniu się ogona a potem o kuli ognia.
    Dziennikarz TVP Info P.Prus w relacji z Katynia przekazał, że świadkowie przedstawiali to wydarzenie tak;
    samolot uderzył kołami podwozia w ziemię, potem odbił się kilka metrów w górę i potem widziana byla kula ognia.
    Jest to opis awaryjnego przyziemienia na tzw. "kangura" stosowana po to by wytracić pęd maszyny i tym samym skrócić drogę przyziemienia.
    Moja hipoteza jest taka, że była to inscenizacja katastrofy na żywo z wykorzystaniem samolotu dublera.
    Wiele wskazuje na to, ze to zdarzenie było dużo wcześniej niż 8:41, co potwierdza A.Wosztyl.
    Moja analiza wskazuje, ze było to około 8:20 a skoro tak, to nie mógłby to być TU154M nr 101, ktory wg. MAK wystartował o 7:27(po 53 minutach lotu).
    Manipulacja czasem lokalnym spowodowała to, że oczekujący oficjele przybyli na lotnisko o 1 godzinę później niż powinni.
    Wg relacji świadków, samolot wystartował z Okęcia około 7:20 i po otrzymaniu nad Białorusią info o złych warunkach meteo na Siewiernym, postanowiono zmienić aktywny plan nawigacji poziomej (w planie lotu sporzadzony przed lotem, po przekroczeniu punktu ASKIL na granicy białorusko rosyjskiej, samolot miał lecieć na punkt OGALI i stamtąd podchodzić do Siewiernego od wschodu) na następującą:
    ASKIL-DRL1-10XUB-DRL-XUBS czyli zastosowali procedurę z nawrotem, by z trasy z zachodu przelecieć na lotniskiem na wysokości kręgu, sprawdzić rzeczywiste warunki ipodjąć decyzję co dalej.
    Moim zdanie zdecydowali się odejsć na zapasowe, którym był Briańsk oddalony od Smoleńska o 250 km(odeszli z punktu 10XUB) a po drodze zostali skłonieni do awaryjnego lądowania na wojskowym lotnisku Sieszcza oddalonym od Smoleńska o okolo 150 km.
    Taki wariant(odejście do Briańska) dyskutowali oficerowie w Centrum Operacji Powietrznych, podając, ze lot ze Smoleńska do Briańska trwałby około 40 minut.
    Przeliczając proporcjionalnie do odległości, lot do Sieszczy trwałby około 24 minuty.
    Lot z Okęcia na Siewiernyj z procedurą z nawrorem czyli z trasy od zachodu, to około 60 minut.
    W Sieszczy samolot znalazłby się o:
    7:20 + 1:00 + 0:24 = ~8:44
    W tym dniu w moskiewskiej strefie czasowej stosowano czas
    UTC/GMT +3 czyli było to około 9:44.
    Joanna Deptuła, żona posła L.Deptuły złożyła zawiadomienie do ABW, że pomiędzy godziną 9:00 a 9:30 czasu polskiego odebrała z poczty głosowej telefon od męża, który krzyczał: "Asia, Asia!" a w tle było słychać hałasy.
    Z badania tego nagrania funkcjonariusz sporządził notatkę:

    NOTATKA URZĘDOWA

    W dn. dzisiejszym w toku działań służbowych zapoznałem się z wydrukiem z systemu poczty głosowej dla numeru xxxxxxxxx użytkowanego przez Joannę Krasowską-Deptuła – żonę zmarłego w katastrofie samolotu Tu- 154 Posła na Sejm RP Lecha Deptuły.

    Z przedmiotowego raportu wynika, iż wiadomości otrzymana prawdopodobnie w dniu 10.04.2010 r. o godzinie 9:46:51 została bezpowrotnie skasowana tego samego dnia o godz. 11:01:03. Widomość trwała 15.5 sekundy ale odsłuchane zostało tylko 7 sekund.

    Mając na uwadze ok. godzinne przesunięcie pomiędzy prawdopodobnym czasem katastrofy a czasem nagrania wiadomości należy przyjąć za prawdopodobne następujące hipotezy:

    - nagranie nie pochodzi z telefonu Posła Lecha Deptuły

    - nagranie pochodzi z telefonu Posła Lecha Deptuły ale nastąpiło już po katastrofie poprzez przypadkowe wybranie np. ostatniego wybieranego numeru w trakcie akcji ratowniczej poprzez nadeptanie na leżący telefon lub wybranie połączenia, które znalazły telefon.

    - godzina w systemie operatora jest nieprawidłowo ustawiona.”

    Skoro śp. poseł L.Deptuła był zalogowany do stacji przekaźnikowej rosyjskiego operatora a w Smoleńsku stosowano czas zimowy
    UTC/GMT +3, to była to 9:46:51 UTC/GMT+3 czyli o 8:46:51 UTC/GMT +2 czyli parę minut po przyziemieniu na wojskowym lotnisku w Sieszczy.
  • @35stan 09:38:37
    Oprócz problemu ze strefami mam jeszcze problem z tymi białymi plamami, które złośliwie okazały się nie być śniegiem...
    To by mogło wskazywać na różnice w czasie przynajmniej na 5 dni... ;-///

    Pozdro!
  • @Andrzej Tokarski 18:36:11
    "I od tego trzeba zacząć: że TO NIE TEN SAMOLOT"

    Oj weź daj spokój....
    Przecież były wybuchy, filmy nakręcone, pomników i tablic natworzono, a Ty takie "teorie spiskowe"... ;-(

    "sowiety"

    Czyli kto? ;-DDD

    Pozdro!
  • @35stan 00:14:34
    "Niezauważone przez przygodnych świadkow rozłożenie złomu w lasku położonym blisko ruchchliwej ulicy Kutuzowa"

    Kto by na to zwracał uwagę?
    Można też przecież zajechać nocą...

    Ale z tą Sieszczą to ważny wątek

    3m siem
  • @Jasiek 00:38:33
    "Oprócz problemu ze strefami mam jeszcze problem z tymi białymi plamami..."

    Moja hipoteza wydarzeń zakładająca, że na polance Siewiernego urządzono inscenizację katastrofy na żywo z użyciem samolotu- dublera z trzema pilotami-kaskaderami , odnosi się też do problemu "śniegu" Cieszewskiego.

    Gdyby moja hipoteza była prawdziwa, to ten śnieg mógłby być po prostu przygotowanymi pryzmami środka gaśniczego do gaszenia pożarów paliw takich jak paliwo lotnicze.

    Do gaszenia takich pożarów używa się środków gaśniczych, których podstawowym składnikiem jest:

    NaHCO3 - WODOROWĘGLAN SODU
    który wygląda tak:
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/81/Sodium_bicarbonate.jpg/800px-Sodium_bicarbonate.jpg

    Własności tej substancji są takie, ze w temperaturze powyżej 60 stopni Celsjusza, ulega rozkładowi , czego efektem są duże ilości wydzielanego CO2 i CO, co powoduje tłumienie ognia(te gazy wypierają z przestrzeni pożaru tlen, przez co proces palenia zanika).

    Jeśli do awaryjnego przyziemienia doszło około 8:20 UTC+2 a z powodu manipulacji czasem lokalnym o 1 godzinę, do ogłoszenia katastrofy doszło około 9:56 UTC+2(8:56 UTC+1), to faktycznie wygląd miejsca zdarzenia na na filmie Wiśniewskiego z 8:49 UTC+1(9:46 UTC+2) był rzeczywisty(małe ogniska ognia, leniwie poruszający się strażacy itp.)
    MAK podał, ze pierwsza jednostka straży dotarła o godzinie 8:55 a u Wiśniewskiego z 8:49 widzimy to co wyżej opisałem.
  • @35stan 00:14:34
    ....złom leżał tam od tygodni lub miesięcy, dlatego był omszały, a pod części wraku podłożono klocki sosnowe, by nie zapadał się w błoto. Brakowało tak wielu elementów że wykluczone jest by był to ten sam samolot. Kiedyś użyłem takiego obrazu: z nieba spadło lekko licząc 8 ton świeżej mielonki z kośćmi, krwią, skórą mięsem... widział kto kroplę krwi na "wraku" - już nie wspominając o ciałach, bagażach, fotelach - nie opowiadajmy sobie bajek....

    Co do smoleńskich świadków to nie wiem czy śmiać się czy płakać - Smoleńsk, to jeden wielki garnizon - a tam dyscyplina nie taka jak u nas - każdy wie, co ma mówić - bo jak nie, to ...?

    najlepszy świadek, to Macierewicz - nikt nie widział kokpitu rozbitego samolotu, choć ten nie uderzył dziobem - ale Macierewicz widział - czyli uwiarygodnił wersję tusko-ruską - że była katastrofa i wsie pogibli - dlatego rewelacje Tomasza Piątka o związkach ANtoniego z neobolszewią opublikowane kilka lat później przyjąłem bez zaskoczenia...
  • @35stan 09:30:52
    "to ten śnieg mógłby być po prostu przygotowanymi pryzmami środka gaśniczego do gaszenia pożarów paliw takich jak paliwo lotnicze."

    Tak, to możliwe.
    Jednak Cieszewski (a za nim Braun) mówił, że te białe plamy są tam gdzie potem znalazły się główne/największe szczątki samolotu.

    Są zatem trzy możliwości:

    - szczątki rozleciały się akurat tam gdzie leżał śnieg
    - szczątki rozleciały się akurat tam gdzie leżały pryzmy
    - szczątki leżały pod plandekami

    I teraz oceńmy co jest najbardziej prawdopodobne uwzględniwszy sposób prowadzenia "śledztwa"...

    Ale oczywiście nawet jeżeli przyjmiemy trzecią możliwość, czyli tę najbardziej oszołomską, to nie wyklucza to tego, że coś może być na rzeczy z tą Sieszczą, a właściwie to nawet ją uwiarygadnia.
    Zwłaszcza jeżeli się uwzględni to, co w komentarzu powyżej napisał Szanowny Andrzej Tokarski.
  • @Andrzej Tokarski 15:31:17
    "dlatego rewelacje Tomasza Piątka o związkach ANtoniego z neobolszewią opublikowane kilka lat później przyjąłem bez zaskoczenia..."

    A niby brzmi/wygląda to tak niewiarygodnie.

    Ukłony

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31